Ogromny, muskularny facet kłóci się z drugim w kinie. Próbuje mu dogadać. Dobór słów jest tak niefortunny, że brzmi jakby chciał się z nim przespać. To tylko wierzchołek góry lodowej. Film w reżyserii Judda Apatowa zapewni nam garść dobrej i lekkiej rozrywki.
~~~~~~~~~~

Środowy wieczór, dzięki uprzejmości Cinema City, spędziliśmy na przedpremierowym pokazie "Wykolejonej". Komedii romantycznej, która swoją polską premierę będzie miała 31-go lipca. Nie przepadam za klasycznymi amerykańskimi romansidłami. Każde z nich ma z góry określony schemat. Wymieniają się jedynie twarze i miejsca. Samodzielna kobieta nagle spotyka księcia na białym rumaku. Są kompletnymi przeciwieństwami. Potem rozkwita uczucie. Potem jest kryzys. Potem jest happy end. Takich filmów jest na pęczki i miałem lekką obawę, że ten będzie kolejny.

Od schematu nie udało się uciec, ale treść, którą go wypełniono, rekompensuje wszystkie niedostatki. Sam reżyser wyjaśnia, że postać Amy różni się od typowych ról kobiecych z kina tego gatunku. Próbuje zachować dystans od innych ludzi. Nie pozwala na rozwój głębszych uczuć przez ciągłe imprezowanie i dużą ilość partnerów. Wartka akcja toczy się przez cały czas i ponad dwie godziny oglądania nie dają się widzowi we znaki.

Film otwiera scena, w której ojciec uczy swoje córki, że monogamia jest nieżyciowa. Amy wchłonęła tę lekcję i wiedzie dosyć luźny tryb życia. Jest nowoczesną kobietą. Ma nad wszystkim kontrolę. Ona decyduje z kim, gdzie i jak. Pracuje jako dziennikarka w magazynie dla mężczyzn. Tematy, czy czosnek zmienia smak spermy i temu podobne, są dla niej chlebem powszednim. Musi przeprowadzić wywiad ze znanym lekarzem sportowym Aaronem Connersem. Mimo wielu różnic, ich znajomość zaczyna się rozwijać.

Amy Schumer i Bill Hader wywodzą się z komediowej sceny i czuli się w swoich rolach jak ryby w wodzie. Często w komediach romantycznych widać wyraźne odcięcie głównych bohaterów od tła. Jest ono miałkie i nie ma w sobie nic charakterystycznego. W tym filmie nie ma takiego czegoś. Wszyscy są sobie równi. Jedni pojawiają się częściej, inni rzadziej, ale każdy tworzy swoją unikatową postać.

Świetnie w swojej roli spisał się LeBron James. To pierwsze filmowe kroki amerykańskiego koszykarza grającego w Cleveland Cavaliers w NBA. Wcześniej udzielał się w serialach i reklamach. W filmie gra dobrego przyjaciela Aarona. Przesada z jaką troszczy się o jego życie prywatne wzbudzi niejedną salwę śmiechu na widowni. Ten film to dobra rozgrzewka przed jego kolejną rolą. LeBron podpisał kontrakt z Warner Bros i zobaczymy go w kolejnej odsłonie "Kosmicznego Meczu".


Na garść oklasków zasłużył również John Cena. Genialnie wcielił się w rolę prostolinijnego osiłka, jednego z partnerów Amy. Obawiał się, że brak doświadczenia komediowego i spora doza improwizacji będą problemem. Okazało się, że był jedną z najbardziej zabawnych postaci z obsady. Oglądając film, zwróćcie uwagę na scenę gdy Amy i John są w kinie. Większość dialogów podczas kłótni z innymi widzami powstała spontanicznie, w trakcie kręcenia tego fragmentu.

Jeżeli jesteście fanami Saturday Night Live, czeka Was miła niespodzianka. Spotkacie mnóstwo aktorów udzielających się w tamtym komediowym show. Colin Quinn, Dave Attell, Vanessa Bayer, Pete Davidson, Tim Meadows, Leslie Jones. Amy Schumer znana jest również ze swoich stand-up'ów. Bill Hader udziela się jako jeden z pisarzy South Parku.

Na koniec pozostawię Wam smaczek. Pojawia się znany wszystkim i lubiany odtwórca roli Harrego Pottera, Daniel Radcliffe. Nie zdradzając Wam zbyt wiele, odgrywa w tym filmie bardzo dramatyczną rolę.

Film bardzo mi się spodobał. Dał mi dokładnie to, czego potrzebowałem. Dużej dozy humoru i niewielu scen zmuszających do głębszych przemyśleń. Wyjdziecie po nim uśmiechnięci i nie będziecie żałować ponad dwóch godzin spędzonych na seansie.

 
Zdjęcia pochodzą z portalu imdb.