Relacje międzyludzkie w internecie. Czy faktycznie są między ludźmi, czy bardziej między awatarami, które służą jako nasze maski? Ile osób liczy Twoje plemię?
~~~~~~~~~~
 
Przeczytałem wpis na blogu Tyfona i zebrało mi się na przemyślenia odnośnie relacji. Tych prawdziwych i tych wirtualnych. Z jednej strony będąc twórcą internetowym, udzielam się w mediach społecznościowych. Z drugiej strony, prywatnie odcinam się od kontaktu z ludźmi. Kontakt twarzą w monitor, to nie kontakt. Wyjątek dla mnie stanowią internetowe rozmowy głosowe (np. Skype), ale o tym będzie w innym poście. 

Z książki "I See Rude Pepople", publicystki Amy Alkon, dowiadujemy się, że z antropologicznego i socjologicznego punktu widzenia, idealna wielkość ludzkiego plemienia, to 150 jednostek. Jeżeli przekroczy się tą liczbę, nie będzie się w stanie utrzymać interakcji z każdą z tych osób. W tym momencie zerkam na swój licznik znajomych na Facebooku i widzę 306. Nie jest to zatrważająco dużo, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie ze wszystkimi utrzymuję stały kontakt. Redukcja znajomych widmo sprawi, że polepszy się jakość interakcji z tymi, z którymi jesteśmy w faktycznym kontakcie. Mniej figurantów, to mniej spamu, którego i tak w całości nie przeglądamy.

Internet nie niszczy relacji międzyludzkich, ale zmienia je i uzupełnia. Niemniej jednak rodzi się pytanie do każdego, kto ma bardzo dużo znajomych. Ponad 500, ponad 1000. Czy każdą z tych osób znasz na tyle, że możesz powiedzieć, że to Twój znajomy? Czy są Ci oni potrzebni jako kontakty zawodowe, z którymi nie musisz rozmawiać na codzień, ale może się zdarzyć, że pewnego dnia się do nich odezwiesz? Czy może lubisz ich mieć w znajomych ot tak, bo czemu by nie, bez powodu?

Ja zmykam usuwać dawnych sztucznych znajomych z okresu gry w Farmę Świń, Owoców i Warzyw Ville, a Tobie jak zwykle dziękuję za uwagę!