Wychodzę wcześniej z domu. Plan był taki, żeby spokojnie zrobić sobie zakupy w piekarni po drodze. Standardowa sytuacja.
Gdy wychodzę późno, muszę być w biegu, żeby zdążyć ze wszystkim, żeby mi nie uciekł autobus. Gdy wychodzę wcześniej, w piekarni nagle jest taka kolejka, że i tak muszę potem pędzić na przystanek. W autobusie na szczęście było prawie pusto. Poranek uratowany.

Wieczorem próba. Nic tak nie odstresowuje jak ciężka muza późną porą. Potem na spokojnie czytanie pierwszych komentarzy pod dzisiejszą "Wieczorną kawą" i można iść spać.