Nastawiałem się na najgorsze, ale nie było tak źle. Muszę się ogarnąć z kolejnymi audycjami, sporo tam mówiłem po prostu, ot tak, bez scenariusza. Włączałem mikrofon i zaczynałem opowiadać.
~~~~~~~~~~

Z jednej strony podoba mi się taki proces produkcji, bo daje mi wiele swobody. Z drugiej jednak obawiam się, żeby nie wyszły mi z tych audycji nieskładne bajania o wszystkim i niczym, przepełnione chaosem i wieloma pomieszanymi informacjami. Możnaby pójść w stronę podziału audycji na kilka segmentów. Jeden z bajaniem, coś jak vlog, tylko w wesji audio, drugi z jakimś tematem.

Pierwsza "Wieczorna kawa" za nami, a ja już porzucam spontan nagrań na rzecz planowania. Znów dzieje się to samo, zaprzeczam swoim pierwotnym postanowieniom. Nie ma to jak spieranie się ze samym sobą o poranku. Byle tak dalej...

Nawiązując do wczorajszego pechowego dnia, dzisiejszy zaczął się bardzo pomyślnie. Byłem na przystanku na czas, a autobus spóźnił się jak to zawsze ma w zwyczaju.