Każdy chyba słyszał o złośliwości rzeczy martwych. Ta reguła również dotyczy poranków. Zwłaszcza jeśli o piątkowe chodzi. Łóżko o poranku jest jeszcze bardziej ciepłe i przytulne niż kiedy indziej.
Myśli krążą wokół wszystkiego tylko nie rozpoczynania nowego dnia. Zwłaszcza, że w czwartek była próba z kapelą. Klimat się zaczyna robić weekendowy, a tutaj na drodze do odpoczynku stoi nam ostatnia przeszkoda. Przeciwnik to podstępny i bardzo zdradziecki, a imię jego... piątek. Jakimś cudem udało mi się wygrać walkę z leniem i jestem gotów do ostatniej potyczki przed zasłużonym weekendowym odpoczynkiem. Mam moją kawę, nie brak mi niczego...

Moje poranne paliwo.